Mszą świętą w intencji byłych i obecnych pracowników elektrowni i zapory wodnej w Myczkowcach rozpoczęły się uroczystości z okazji 50-lecia ich powstania. Złoty jubileusz odbył się 2 września br. w Polańczyku.
- Historia 50. lat istnienia zapory i elektrowni w Myczkowcach to wielkie bogactwo, o którym nie można zapomnieć. To właśnie one dokładnie 50 lat temu na zawsze zmieniły tutejsze życie – tymi słowami rozpoczął część oficjalną jubileuszu dyrektor PGE Energia Odnawialna S.A. Oddział ZEW Solina-Myczkowce w Solinie Józef Folcik.
W obchodach jubileuszowych 50-lecia zapory w Myczkowcach wzięli udział między innymi europoseł Elżbieta Łukacijewska, senator Alicja Zając, wiceministrowie skarbu Jan Bury i Zdzisław Gawlik, wiceminister gospodarki Mieczysław Kasprzak, wiceminister sprawiedliwości Piotr Kluz, marszałek województwa podkarpackiego Mirosław Karapyta i wojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz. Byli w komplecie przedstawiciele podkarpackich służb mundurowych, bieszczadzcy wójtowie, burmistrzowie i starostowie. Nie zabrakło również właścicieli firmy z wiceprezesem PGE Polska Grupa Energetyczna SA Piotrem Szymankiem oraz prezesem PGE Energia Odnawialna SA Jackiem Podlewskim i wiceprezesami: Tadeuszem Grucą i Norbertem Sadkiem. Obecni byli także przyjaciele, współpracownicy oraz obecni i byli pracownicy firmy. To właśnie ich wspomnienia można było wysłuchać podczas projekcji filmu o historii budowy zapory i elektrowni w Myczkowcach, a archiwalne zdjęcia obejrzeć podczas towarzyszącej uroczystości wystawie.
Pamiętamy i dziękujemy.
Podczas spotkania jubileuszowego nie zabrakło życzeń, gratulacji i podziękowań. Minutą ciszy uczczono pamięć tych wszystkich, którzy pracowali przy budowie zapory, a którzy już odeszli, zabierając ze sobą cząstkę wieloletniej historii. Za długoletnią pracę oraz za szczególne zasługi dla energetyki pracownicy firmy zostali odznaczeni medalami oraz honorowymi odznakami. Z rąk ministra Jana Burego oraz wojewody podkarpackiego Małgorzaty Chomycz medale za długoletnią służbę otrzymali: złoty medal: Jan Gil, Czesław Kusz, Andrzej Pasierbowicz; srebrny medal: Zbigniew Adamczyk, Czesław Głuszko, Walenty Iwaniczko, Janusz Kocik, Kazimierz Owoc, Jacek Ryłko; brązowy medal: Joanna Dubel, Iwona Hawliczek, Janusz Izdebski, Dorota Kapcio, Andrzej Łukacz, Krzysztof Ochyra, Irena Szmuc i Piotr Walko. Na wniosek dyrektora PGE Energia Odnawialna SA Oddział ZEW Solina-Myczkowce minister gospodarki przyznał honorowe odznaki „Za zasługi dla energetyki”. Ministrowie Mieczysław Kasprzak oraz Zdzisław Gawlik wręczyli je szesnastu pracownikom firmy. Uhonorowani zostali: Leszek Adamiak, Marian Benewiat, Wiesław Bobusia, Michał Chwiej, Wojciech Cycak, Krzysztof Gładysz, Czesław Głuszko, Walenty Iwaniczko, Stanisław Jagodziński, Janusz Kocik, Michał Konieczny, Czesław Kusz, Andrzej Łukacz, Robert Myrta i Jan Świder. Nie zapomniano również o emerytowanych pracownikach firmy oraz przyjaciołach, którym dyrektor oddziału Józef Folcik wręczył złote okolicznościowe medale. W uznaniu za 50 lat działalności dla gospodarki krajowej i bezpieczeństwa regionu, za wiarygodność oraz działalność na rzecz społeczności lokalnej marszałek województwa podkarpackiego Mirosław Karapyta wraz z wojewodą podkarpackim Małgorzatą Chomycz i dyrektor Centrum Promocji Biznesu w Rzeszowie Ewą Dulębą odznaczyli firmę okolicznościową statuetką Podkarpackiej Nagrody Gospodarczej. – To ogromne wyróżnienie, ale też motywacja do dalszej pracy. Za tak szczególne uznanie dziękuję w imieniu całej załodze PGE Energia Odnawialna S.A. Oddział ZEW Solina-Myczkowce, która znakomicie pracuje na rzecz dobra firmy. Bez nich dzisiejszy jubileusz oraz znakomita pozycja firmy nie byłyby możliwe – dziękował za otrzymaną statuetkę J. Folcik.
Trudne lata budowy.
Dla obecnych pracowników firmy jubileusz jest powodem do dumy. Byli pracownicy spędzone tu lata wspominają z łezką w oku. - Było wtedy naprawdę ciężko. Nie mieliśmy wystarczających dróg i mostów, aby dojechać na miejsce budowy odpowiednim sprzętem. Pierwsze lata były trudne. Brakowało u nas miejsc do pomieszczenia tak dużej liczby przyjezdnych pracowników. Sprawa wyżywienia ekip była prawie nie do rozwiązania. Jednak udało się. W 1961 roku oddano do użytku zaporę i elektrownię, które teraz pracują dla gospodarki narodowej przetwarzając energię wodną na energię elektryczną – wspomina trudne lata budowy były pracownik Edward Witek. Tadeusz Cycak, który pracował przy budowie elektrowni, a później przepracował w niej 40 lat, pamięta jak wyglądały Myczkowce ponad 50 lat temu. – We wsi było wtedy kilka domów, reszta została spalona. Nie było tutaj zajęcia, było bezrobocie, ubogo się żyło. Pamiętam, że najpierw zaczęliśmy budować drogi, a później przystąpiliśmy do budowy zapory – wspomina Tadeusz Cycak.
Elektrownia w Myczkowcach obchodzi w tym roku 50 lat swego istnienia, ale należy pamiętać, że pierwsze prace rozpoczęto tutaj w 1921 r., czyli 90 lat temu. – Po przerwie, spowodowanej między innymi kryzysem, kontynuowane były w latach 30-tych. Prace koncepcyjne prowadził entuzjasta budownictwa hydrotechnicznego, prof. Karol Pomianowski z Politechniki Lwowskiej – dodaje Edward Warchoł, były dyrektor Zespołu Elektrowni Wodnych Solina – Myczkowce. Niestety i ten projekt nie został dokończony. Budowę przerwał wybuch II wojny światowej. Po raz kolejny do prac przystąpiono w roku 1955 i po sześciu latach budowy oddano do użytku. W wyniku budowy powstał zbiornik wodny o powierzchni 200 ha, długości 6 km i długości linii brzegowej około 20 km. Zapora wodna w Myczkowcach to wysoki na 17,5 m wał ziemny o długości 386 m. Szerokość korony zapory wynosi 9 m, a maksymalna szerokość u podstawy to 100 m. Posiada łączną moc 8,3 MW.
50 lat bezawaryjnej pracy…
W porównaniu do zapory w Solinie przyjezdni mało wiedzą o elektrowni w Myczkowcach. Zdarza się, że jest ona zapomniana i niedoceniona. A to właśnie bez niej, elektrownia i zapora w Solinie nie mogłyby funkcjonować. – Trzeba pamiętać o tym, że moc elektrowni w Myczkowcach jest 24-krotnie mniejsza od mocy elektrowni w Solinie, ale ze względu na charakter pracy jednej i drugiej, (elektrownia w Solinie jest szczytowo-pompową, natomiast elektrownia myczkowiecka jest przepływowa) produkuje ona tylko cztery razy mniej energii rocznie niż elektrownia w Solinie. Bez zapory w Myczkowcach elektrownia i zapora w Solinie nie mogłyby pracować w takiej formie, w jakiej pracują – tłumaczy Piotr Walko, dyrektor techniczny PGE Energia Odnawialna SA Oddział ZEW Solina-Myczkowce.
W 2000 i 2001 roku dokonano niezbędnych remontów, wymiany urządzeń na nowocześniejsze i bardziej sprawne, a także lepiej przystosowane do zaostrzonych norm ochrony środowiska. Wymieniono turbiny i praktycznie całą automatykę. Jest, więc pewność, że Jubilatka w dalszym ciągu będzie służyć bezawaryjnie następnym pokoleniom. Zapory i elektrownie nie są jednak wieczne. – Trzeba myśleć, co będzie w przyszłości. I rząd ma propozycje. Jesteśmy w trakcie przetargów na budowę dużych bloków węglowych i gazowych. Rząd podjął też uchwałę o budowie elektrowni jądrowych. To jest przyszłość, która nas czeka, ale żeby przygotować te inwestycje potrzebne były ustawy, które pozwoliłyby ruszyć z tymi inwestycjami. Gdy nie byliśmy w UE, nie było ustaw środowiskowych, nikt nie pytał o ptaki, ryby. Dzisiaj to wszystko musi być uwzględnione przy inwestycjach związanych z energią odnawialną czy konwencjonalną – wyjaśnia wiceminister skarbu państwa Jan Bury. – W UE i w Polsce jest potrzeba ochrony środowiska, stąd stawianie na energię odnawialną. San do końca nie został jeszcze ujarzmiony, bo tutaj może być jeszcze wiele tego typu obiektów. Od 50. lat czeka projekt budowy obiektu w Niewistce w powiecie brzozowskim. Nie ma jednak na razie na to pieniędzy. Czeka także zbiornik Kąty – Myscowa, czekają na Wiśle duże inwestycje. Przed wojną było w Polsce prawie 8 tys. źródeł produkujących energię z wody. Dzisiaj mamy niespełna 800. Trzeba to zmienić. I systematycznie robimy – dodaje.
Ważne ogniwo w systemie energetycznym.
W 2010 roku energia elektryczna wyprodukowana z odnawialnych źródeł energii przez Grupę Kapitałową PGE stanowiła około 11% całkowitej produkcji energii wytworzonej z odnawialnych źródeł energii w Polsce. Ambicją Grupy Kapitałowej PGE jest zwiększenie udziału zielonej energii w całkowitej produkcji energii elektrycznej. - W grupie kapitałowej, chociaż mamy szerokie plany, co do rozwoju energii odnawialnej, bo dzisiaj energetyka odnawialna to nie tylko woda, to przede wszystkim wiatr, fotowoltaika, słońce, czy nowoczesne technologie węglowe, natomiast ten jubileusz pokazuje, że tak jak 50 lat temu był to projekt kluczowy, nowatorski, to po 50. latach nie stracił on nic na swojej aktualności i to jest nadal bardzo ważne ogniwo w systemie energetycznym i grupie kapitałowej – podkreśla Piotr Szymanek, wiceprezes zarządu PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
Elektrownia Myczkowce to największa w Polsce elektrownia derywacyjna. Poza spadem uzyskanym dzięki spiętrzeniu wód Sanu zaporą w Myczkowcach, wykorzystuje spad kilkukilometrowej pętli Sanu. Jej moc to 8,3 MW i jest częścią zespołu elektrowni wodnych Solina – Myczkowce, zarządzanego przez PGE Energia Odnawialna S.A.
Dzisiaj wydaje się, że to miejsce wyglądało tak od zawsze. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jeszcze 50 lat San snuł się raz leniwie, raz okazując swoje groźne oblicze piękną doliną między wioskami, po których pozostał już tylko ślad w starych kronikach, szpaltach gazet i w pamięci nielicznych już mieszkańców tego najpiękniejszego zakątka Polski.










